znajdź projektanta

LAWMORE x STGU




Przez długi czas projektowałam razem z moim kolegą w ramach naszego dwuosobowego studio. Z różnych przyczyn jednak niedawno je zamknęliśmy. Naszym znakiem rozpoznawczym był charakterystyczny styl graficzny. Czy nadal mogę się nim posługiwać bez zgody kolegi?


ODPOWIEDŹ


Generalnie, zasadą w prawie autorskim jest to, że styl czy maniera twórcza nie są chronione prawem autorskim. Podobnie również jak metody i zasady działania czy też idee albo koncepcje. Przedmiotem prawa autorskiego jest tylko forma wyrażenia. Jeżeli więc ten styl graficzny miał swoje konkretne przedstawienie czy zobrazowanie w postaci np. powtarzającego się kształtu przypominającego koronę, to już powielanie tego konkretnego kształtu będzie wchodziło w zakres regulacji prawnoautorskich. 


Na marginesie można tylko wspomnieć, że jeżeli przy opracowaniu tego charakterystycznego kształtu brała udział tylko jedna osoba ze wspomnianego studio, sytuacja jest w miarę prosta. Jednak jeśli pracowała nad nim więcej niż jedna osoba, dodatkowo będziemy mieli do czynienia z utworem współautorskim. A korzystanie i rozporządzanie utworami współautorskimi nie jest takie proste, ponieważ m.in. do wykonywania prawa autorskiego do całości utworu potrzebna jest zgoda wszystkich współtwórców.


O ile jednak odnośnie stylu i prawa autorskiego możemy powiedzieć, że sytuacja jest w miarę prosta, to nie zapominajmy, że nie tylko prawo autorskie reguluje twórczość. Otóż okazuje się, że dobra osobiste to nie tylko renoma, godność czy prywatność. Dobra osobiste to również twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska. Zaś z tytułu naruszenia dóbr osobistych kodeks cywilny przewiduje konkretne roszczenia. Kolega musiałby jednak wykazać, że tego typu działanie tj. posługiwanie się takim a nie innym stylem, jest bezprawne. Co może być utrudnione, o ile nie niemożliwe, do wykazania w stosunku do tworzenia w stylu, którego również jest się przecież twórcą.






Ile sekund muzyki lub filmu mogę wykorzystać w swoim video nieodpłatnie i bez zgody

pierwszego twórcy? Czy w ogóle istnieje taka możliwość?


ODPOWIEDŹ


Nie ma konkretnych zasad, które mówią, że w przypadku muzyki dozwolone jest zapożyczenie 7 taktów, a w przypadku filmu – 5 sekund. A jeżeli ktoś twierdzi, że jednak są takie reguły, to na pewno nie wynikają one z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Krótko mówiąc, prawo nie daje nam żadnego sekundowego miernika ani żadnych kryteriów ilościowych w tym zakresie.


Generalnie, jeżeli mówimy o zapożyczeniu „nieodpłatnym” i „bez zgody”, to szukamy podstawy korzystania w tzw. dozwolonym użytku. Jednak rodzajów dozwolonego użytku jest wiele. Może to być dozwolony użytek w postaci wolności panoramy (która pozwala nam na umieszczanie np. Pałacu Kultury i Nauki w filmie bez zgody władz) albo prawa przedruku (które pozwala na rozpowszechnianie w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji np. sprawozdań o aktualnych wydarzeniach). Jednym z dozwolony użytków jest również prawo cytatu, z którego właśnie wyrósł mit o dozwolonych prawem sekundach zapożyczeń. Prawo to mówi jednak ogólnie, że wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości. Z kolei pod pojęciem praw gatunku twórczości kryje się cała gama rodzajów dzieł, np. kolaż, sampling albo found footage film.


Ważne jest jednak to, że prawo autorskie nie narzuca ograniczeń, ile cudzego materiału możemy „zacytować” w naszym utworze. Sąd w jednym z wyroków stwierdził nawet, że nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że zapełnienie własnego utworu materiałem cudzego autorstwa – w ilości przekraczającej 1/3 czasu trwania filmu przesądza o tym, iż takie działanie nie mieści się w granicach dozwolonego cytatu.


Jeżeli więc nie wielkość cytatu jest wyznacznikiem legalności wykorzystywania cudzego dzieła, to co nim jest? Tutaj pozwolę sobie już tylko zacytować unijnego rzecznika generalnego (w dodatku naszego rodaka), który pod koniec tamtego roku sporządził opinię dot. samplingu dla Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej: „Cytat musi spełniać szereg przesłanek, aby mógł być zgodny z prawem, w szczególności musi on służyć do nawiązania określonego rodzaju dialogu z cytowanym dziełem, cytowany fragment powinien zostać włączony do cytującego go utworu bez przeinaczenia i wreszcie konieczne jest wskazanie źródła cytatu, łącznie z nazwiskiem autora.”






Zaprojektowałam serię plakatów na festiwal filmowy. Zaakceptowali mój projekt i zapłacili mi wynagrodzenie. Niedawno zostały opublikowane, wiszą też na słupach ogłoszeniowych. Proporcje oraz kolorystyka zostały zmienione i w konsekwencji dalece odbiegają od przygotowanych przez mnie projektów. Nie pytali mnie o zgodę, czy w związku z tym mogę żądać odszkodowania?


ODPOWIEDŹ


W tym przypadku należy przypomnieć sobie dwie podstawowe zasady:

1. zasada: rozporządzanie i korzystanie z opracowania (czyli z przeróbki czy modyfikacji jakiegoś utworu) zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne).

2. zasada: twórca zachowuje wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, mimo że w umowie postanowiono o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych.


Ogólnie więc mówiąc, nawet jeżeli autor przeniesie w całości majątkowe prawa autorskie do dzieła, ale w umowie nie udzieli zezwolenia na wykonywanie prawa zależnego, to nabywca dzieła nie może korzystać z przeróbek tego dzieła. Z kolei z pytania wynika, jakby między autorką a zamawiającym w ogóle nie doszło do zawarcia umowy. Gdyby jednak taka umowa została podpisana, w pierwszej kolejności należałoby sprawdzić, czy reguluje ona w jakikolwiek sposób prawa zależne.


Jeżeli takiej umowy nie było albo dotyczyła ona tylko przeniesienia majątkowych praw autorskich do utworu pierwotnego, możemy mówić o naruszeniu praw autorskich autorki. Dodatkowo doszło tutaj też zapewne do naruszenia osobistych praw autorskich, które chronią nienaruszalność treści i formy utworu oraz jego rzetelne wykorzystanie. Tak więc w grę wchodzą takie roszczenia jak roszczenie o zaniechanie naruszeń, usunięcie skutków naruszenia oraz zapłatę.






Chcę wykorzystać „Damę z łasiczką” do plakatu reklamującego piwo. Od kogo mogę uzyskać na to zgodę?


ODPOWIEDŹ


Od nikogo. Generalnie zasadą jest, iż opracowania czy przeróbki cudzych utworów wymagają zgody właściciela praw autorskich lub praw zależnych. Z kolei Dama z łasiczką (czy też Portret damy z gronostajem) nie podlega pod prawa autorskie. Obraz ten jest w tzw. domenie publicznej. Domena publiczna jest określeniem na zbiór dzieł (mówiąc bardzo ogólnie), co do których prawa autorskie nigdy nie powstały lub do których prawa autorskie wygasły1. Odnośnie Damy z łasiczką mamy do czynienia z pierwszym przypadkiem.


Swego czasu Fundacja XX Czartoryskich próbowała zarejestrować dwa znaki towarowe - znak słowny „Dama z gronostajem” oraz znak graficzny przedstawiający ten obraz, jednak żadne z tych zgłoszeń nie zakończyło się sukcesem. Pod tym kątem również więc nie zachodzi żądna obawa.


1 Uwaga! Nie mylić z dziełami anonimowymi. To, że dzieło jest anonimowe nie oznacza, że jest w domenie publicznej.





Dostałam propozycję pracy dla agencji reklamowej. Będę jednak też nadal tworzyła jako freelancer. Czy mogę wykorzystywać przygotowane dla agencji materiały w moim portfolio?


ODPOWIEDŹ


Podstawowa kwestia, którą na wstępie należy wziąć pod uwagę to to, czy będzie to umowa o pracę (tak jak wskazywałoby literalne brzmienie pytania) czy inna umowa cywilnoprawna (np. zlecenie czy umowa b2b)? Przy umowie o pracę, mamy dość prostą sytuację, ponieważ jest to jedyna umowa, która ustawowo przenosi w całości majątkowe prawa autorskie na kontrahenta tj. pracodawcę1. Co za tym idzie, w umowie tej może nie być nawet słowa o majątkowych prawach autorskich, a i tak dojdzie do ich przeniesienia. We wszystkich innych umowach, przeniesienie zależy od tego, co ustalą i rozpiszą w takiej umowie strony. Załóżmy jednak, że umowa w tym przypadku stanowiłaby o przeniesieniu majątkowych praw autorskich na wszystkich znanych w dniu podpisania kontraktu polach eksploatacji (co w dzisiejszych czasach jest zazwyczaj standardem).


W takich sytuacjach jak powyżej, jednym z pól eksploatacji, na których następowałoby przeniesienie, byłaby również publikacja w Internecie. Zaś na tym zazwyczaj polega portfolio – na publikacji w Internecie, prawda? Czyli autor, przenosząc prawa do utworu na takim polu eksploatacji, nie może już dysponować swoim dziełem w tym zakresie. Mówiąc bardziej kolokwialnie, jeżeli przenoszę na inną osobę własność czegoś, to nie mogę rościć sobie potem prawa do używanie tego.


Można jednak spotkać się z poglądem, że umieszczanie w portfolio swoich prac to wykonywanie osobistych praw autorskich2. Jest to jednak według mnie dyskusyjne stanowisko. Autorskie prawa osobiste chronią „więź” twórcy z utworem. Przedmiotem ich ochrony jest autorstwo utworu czy też jego integralność albo nadzór nad sposobem korzystania z utworu. Ogólnie mówiąc, nie pozwalają na to, aby doszło do „zakłamania” utworu. Portfolio zaś ma funkcję reklamową. Krótko mówiąc, cele autorskich praw osobistych i portfolio są różne.


Nie pozostawiałabym więc tej kwestii wątpliwej regulacji osobistych praw autorskich, i to jeszcze w świetle faktu, że autor nie ma już majątkowych prawa autorskich do publikacji dzieła w Internecie. Jest za to jedno proste rozwiązanie – możemy wpisać taką oto klauzulę do umowy:


„Zamawiający wyraża nieograniczoną terytorialnie i czasowo zgodę na wykorzystanie przez Wykonawcę materiałów przygotowanych przez niego w ramach Umowy do celów promocyjnych Wykonawcy, w szczególności w internetowym portfolio Wykonawcy.”


Mając ją w umowie, wszelkie powyższe wątpliwości pozostaną już tylko teoretycznymi dywagacjami.

1 Oczywiście jest to przeniesienie ograniczone twórczych rezultatów naszych obowiązków pracowniczych. Jeżeli jesteśmy zatrudnieni jako scenograf, a w godzinach pracy zdarzy nam się robić zdjęcia z realizacji scenografii, to pracodawcy nie przysługują prawa do tych zdjęć.

2 W poprzednim akapicie pisaliśmy o przeniesieniu majątkowych praw autorskich. W przeciwieństwie do nic, osobistych praw autorskich nie można przenieść na kontrahenta ani się ich np. zrzec.


Jeżeli masz dodatkowe pytania, pisz na: aleksandra.maciejewicz@lawmore.pl






^ Wróć na górę